Prima aprilis 2025 w sklepach. Te 5 żartów naprawdę nas rozbawiło
Prima aprilis 2025 pokazał, że nie wszystkie sklepy miały ochotę na żarty – ale ci, którzy się za to zabrali, zrobili to z pomysłem. Sprawdź, kto rozśmieszył nas 1 kwietnia!
Prima aprilis to coroczna okazja na odrobinę marketingowego szaleństwa. Niestety w tym roku tylko garstka dyskontów i sklepów zdecydowała się na udział w zabawie. Mimo nieurodzaju udało mi się znaleźć, prawdziwe perełki - od kosmetyków, które mówią ludzkim głosem, po kiełbasę z nutą Dubaju. Sprawdźcie mój subiektywny ranking - od najbardziej suchych dowcipów po te, które naprawdę mnie rozbawiły.
Hebe postanowiło podejść do tematu z przymrużeniem oka i ogłosiło, że ich kosmetyki naturalne potrafią... mówić ludzkim głosem. Z kolei produkty do makijażu zyskały nieśmiertelność... Podobno nie da się ich zmyć przez trzy dni, bez względu na użyty płyn micelarny. Brzmi jak horror każdej osoby testującej podkłady w drogerii, ale jednocześnie wywołuje uśmiech. Choć żart może nie był wybitny, punktuje go za lekkość.
Tu żart był na tyle sugestywny, że wiele osób mogło się nabrać - świeczka z limitowanej edycji o zapachu... świeżo wypiekanej bułki. Ale to nie wszystko! Knot miał podobno trzeszczeć jak skórka odpieku, czyli chrupiącej bułki prosto z Lidla. Aromat, który "pobudza wyobraźnię i chęć do zakupów" to już typowo marketingowy dodatek. Pomysł zabawny, styl dopracowany, a żart tak blisko rzeczywistości, że aż chciałoby się go kupić naprawdę.
Aldi poszło w klasykę - krótki komunikat, który zatrzymał na chwilę kciuki scrollujących. "ZAMYKAMY ALDI." - ogłosili dramatycznie, by po chwili dodać: "O tej samej godzinie, co zawsze." Prosty, przewidywalny żart? Zdecydowanie. Ale na tyle śmieszny, że wystarczyło na trzecie miejsce.
Kaufland postanowił połączyć dwa kulinarne światy, które raczej rzadko się spotykają - polską tradycję i blask Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tak oto powstały pierogi dubajskie - rzekomo wypełnione czekoladą inspirowaną słynnymi słodyczami z Dubaju. Do tego szczypta storytellingu o połączeniu tego, co "najlepsze w kuchni polskiej" z "hitem prosto z Dubaju" i mamy świetnie zrealizowany żart, który - mimo że oczywisty - był po prostu smaczny. Przynajmniej na papierze.
Ten żart to złoto. POLOmarket ogłosił, że na fali popularności bliskowschodnich słodyczy do ich oferty trafiła kiełbasa dubajska żywiecka, stworzona we współpracy dwóch legendarnych postaci: Rzeźnika Szymona i... Szejka Szymona. Takiej kolaboracji jeszcze nie widzieliśmy. Produkt? Wędzony dymem olchowym, doprawiony luksusem i pistacjami. Smakuje lepiej, niż brzmi - ale tylko 1 kwietnia. Żart absurdalny, rozbudowany i świetnie wpisany w aktualne trendy. Zdecydowanie mój numer jeden.
Choć kusiło, żeby wyróżnić betonowe paluszki Beskidzkie czy szampon o zapachu parówek Berlinek, to jednak majonez dubajski od WINIARY wygrywa wszystko - i konceptem, i wykonaniem, i legendarnym dopiskiem pod grafiką:
"Produkt niedostępny w dostępnych punktach sprzedaży. I niedostępny w niedostępnych też."
Czysty absurd, podany z klasą i humorem, który trafia w punkt. Co więcej, Winiary w pięknym stylu dołączyło do grona marek, które w tym roku postawiły na bliskowschodnie klimaty i nawiązały do trwającego od miesięcy trendu na czekoladę dubajską.
Zobacz też:
Pierwszy Lidl w Marcinkowie! Przedpremierowe otwarcie już dzisiaj!
Jak wygląda przyszłość restauracji szybkiej obsługi? Burger King zaskakuje roślinną nowością!
ALDI otwiera sklepy w Czechowicach-Dziedzicach i Brzezinach! Promocje i bony zakupowe