TikTok już o tym mówi - a pracownicy dopiero się dowiadują
Cała historia zaczęła się tak naprawdę od TikToka. To właśnie tam pojawiły się pierwsze nagrania i wzmianki o tej przekąsce. Ludzie zaczęli ją pokazywać, testować i… nagle zrobiło się o niej głośno. Najciekawsze jest jednak to, co dzieje się w komentarzach. Bo okazuje się, że nawet pracownicy Żabki często dowiadują się o tym produkcie właśnie z internetu. Pojawiają się wpisy w stylu: "pierwsze słyszę", "u nas jeszcze tego nie ma" albo "klienci pytają, a my nie mamy informacji". I to tylko potwierdza jedno - to nie jest jeszcze w pełni oficjalna premiera. Bardziej wygląda to na coś, co dopiero się rozkręca.
Zresztą podobnie było niedawno z hot dogiem amerykańskim z Żabki. Też najpierw pojawił się "po cichu", ludzie zaczęli o nim mówić w internecie, a dopiero później zrobiło się o nim naprawdę głośno. A jak coś zaczyna żyć własnym życiem w social mediach, to zwykle oznacza jedno: zaraz zrobi się z tego większy temat.
Mini pancakes z Żabki - ile kosztują i jak smakują
No i najważniejsze - jak to w ogóle wypada w praktyce? Opakowanie kosztuje 13,99 zł, więc to typowa cena "na szybko", bez większego zastanawiania się. W standardzie powinien być sos karmelowy, ale u mnie akurat go nie było, więc dostałam wersję z sosem czekoladowym.
I powiem szczerze - bardzo pozytywne zaskoczenie. Smak jest delikatny, nieprzesłodzony, co w takich deserach wcale nie jest oczywiste. Całość trochę przypomina gofra, tylko w takiej mini wersji, którą można zjeść dosłownie w kilka minut. To nie jest coś ciężkiego ani "przytłaczającego". Raczej lekka, szybka przekąska, która serio potrafi poprawić humor. I właśnie dlatego mam wrażenie, że to może się naprawdę dobrze przyjąć.
To wygląda jak test przed dużą premierą
Im dłużej się temu przyglądasz, tym bardziej widać, że to nie jest przypadek. To wygląda jak klasyczny test - produkt pojawia się w kilku miejscach, zaczyna krążyć w social mediach, a ludzie sami robią wokół niego "szum". Żabka już nie raz pokazywała, że potrafi robić takie ruchy. Najpierw coś pojawia się po cichu, potem zaczyna żyć własnym życiem… a na końcu wchodzi oficjalnie na większą skalę.
I wszystko wskazuje na to, że teraz może być podobnie. To trochę jak rozgrzewanie klientów - sprawdzanie, czy się spodoba, czy ludzie będą wracać, czy będą o tym mówić dalej. Bo jeśli coś zaczyna działać już na etapie "testów", to przy oficjalnej premierze efekt może być dużo większy.
Źródło: opracowanie własne.


