Biedronka ma swój timing - i to działa
To nie jest tak, że Biedronka próbuje być pierwsza. Wręcz przeciwnie. Ona wchodzi dokładnie wtedy, kiedy trend jest już rozpoznawalny. Kiedy ludzie widzieli go na TikToku, Instagramie, gdziekolwiek… i wiedzą, o co chodzi. I właśnie dlatego to działa.
Bo nie trzeba nic tłumaczyć. Nie trzeba przekonywać. Widzisz produkt i od razu kojarzysz: "a, to to". I nawet jeśli trend już trochę przygasł, to w wersji fizycznej nagle znowu zaczyna być ciekawy.
Co to w ogóle jest Labubu i skąd ten hype
Labubu to postać z kolekcjonerskich serii figurek, która zdobyła popularność głównie w Azji, a później wybuchła na TikToku i Instagramie. Charakterystyczny wygląd - słodko-dziwny, trochę "inny" - sprawił, że szybko przyciągnął uwagę. Najważniejszy jest jednak sposób sprzedaży. To tzw. blind boxy, czyli zamknięte pudełka, w których nie wiesz, co trafisz. I właśnie ta losowość napędza cały trend - kupujesz jednego, a potem chcesz kolejnego.
Największy boom na takie zabawki przypadł mniej więcej na 2023-2025 rok, kiedy unboxingi i kolekcje zalały social media. I dokładnie ten sam mechanizm teraz trafia do dyskontów - tylko w prostszej, tańszej wersji.
Najpierw Tralalero, teraz coś w stylu Labubu
Tym razem Biedronka idzie w coś innego, ale mechanizm jest identyczny. Do sprzedaży trafiają pluszowe breloczki-niespodzianki, które wyglądają jak wyjęte z trendu kolekcjonerskich "blind boxów". Czyli dokładnie ten klimat, który można kojarzyć z figurkami typu Labubu albo innymi viralowymi kolekcjami z internetu.
Masz zamknięte opakowanie, nie wiesz, co trafisz, a w środku czekają różne postacie. I nagle z prostego breloka robi się coś, co chcesz zbierać, wymieniać albo po prostu… mieć.
I tu dochodzi najważniejszy element - cena 34,99 zł. To jest dokładnie ten poziom, który sprawia, że nie traktujesz tego jak poważnego zakupu. To bardziej ciekawość niż decyzja. Kupujesz jednego "na próbę", żeby zobaczyć, co trafisz. A sens takich zabawek jest prosty, choć trochę podstępny. Chodzi o element losowości i kolekcjonowania. Nie wiesz, co dostaniesz, więc pojawia się efekt "jeszcze jednego". Do tego dochodzi chęć trafienia konkretnej postaci albo skompletowania całej serii. I nagle z jednego breloka robią się dwa, trzy… a czasem więcej. To dokładnie ten sam mechanizm, który działa w internecie - tylko przeniesiony do sklepu.

To działa dokładnie tak samo jak wcześniej
I tutaj wracamy dokładnie do tego samego mechanizmu, który było widać przy Tralalero Tralala. Produkt sam w sobie jest trochę "dziwny", trochę zbędny… ale właśnie dlatego przyciąga uwagę. Najpierw widzisz go w internecie, potem nagle trafiasz na niego w sklepie i coś kliknie. Nagle to już nie jest tylko trend z TikToka, tylko coś, co możesz wziąć do ręki.
Do tego dochodzi cena i efekt losowości. Nie kupujesz tego, bo potrzebujesz. Kupujesz, bo jesteś ciekawy, co trafisz. I dokładnie w tym momencie zaczyna się ten sam schemat - jeden produkt zamienia się w kolejny. I właśnie dlatego takie rzeczy znikają tak szybko. Nie dlatego, że są praktyczne, tylko dlatego, że trafiają dokładnie w ten moment: "widziałaś to już gdzieś… i teraz chcesz sprawdzić na żywo".
Źródło: gazetka Biedronka obowiązująca 25.04-13.05.


