Biedronka idzie za ciosem - teraz wchodzi Fila
To już nie wygląda jak przypadek. Po akcji z Adidasem, o której pisałam wcześniej, Biedronka znowu robi bardzo podobny ruch - tylko zmienia markę. Tym razem w gazetce pojawia się Fila, czyli kolejna rozpoznawalna nazwa, która normalnie kojarzy się raczej ze sklepami sportowymi niż z dyskontem. I właśnie to jest tutaj najciekawsze. Bo to nie jest pojedynczy produkt wrzucony "na próbę", tylko cała mini kolekcja, która wpisuje się dokładnie w ten sam schemat co wcześniej. Proste, codzienne ubrania, klasyczne kroje, rzeczy, które faktycznie się nosi - bez udziwnień i bez ryzyka, że będą leżeć w szafie.
Dokładnie tak samo było z Adidasem. Też chodziło o uniwersalność i gotowe rozwiązania, które nie wymagają zastanawiania się. I wygląda na to, że ten model po prostu się sprawdził, skoro Biedronka tak szybko go powtarza. To pokazuje jedną rzecz - dyskonty coraz mocniej wchodzą w segment ubrań markowych. I to nie jako ciekawostka, tylko jako realna część oferty, która ma przyciągać klientów dokładnie tak samo jak wcześniej robiły to promocje spożywcze.
Co dokładnie pojawiło się w ofercie i za ile
Oferta rusza od 25.04 i obowiązuje do 30.04, więc jak zwykle w Biedronce - krótko i konkretnie. I właśnie w tym czasie na półkach pojawiają się rzeczy, które spokojnie mogłyby wisieć w sklepie sportowym.
Najbardziej rzuca się w oczy klasyczny T-shirt Fila za 49,99 zł. Prosty, bawełniany, bez kombinowania - dokładnie taki, jaki faktycznie się nosi na co dzień. Do tego dochodzą spodenki męskie Fila za 69,90 zł, czyli kolejna uniwersalna rzecz na cieplejsze dni. Obok tego pojawia się jeszcze coś, co zawsze schodzi najszybciej - skarpetki Nike w 3-paku za 34,99 zł. I to jest dokładnie ten typ produktu, który wiele osób bierze "przy okazji", ale przy takiej cenie robi się z tego naprawdę sensowny zakup. I znowu widać ten sam schemat co przy Adidasie. Proste rzeczy, znane marki i ceny, które sprawiają, że nie trzeba się długo zastanawiać.

Dlaczego takie marki trafiają do Biedronki (i czemu są tak tanie)
To działa dokładnie tak samo jak przy Adidasie. To nie jest przypadek, tylko przemyślana strategia. Biedronka kupuje duże partie produktów - często są to końcówki kolekcji albo nadwyżki - dzięki czemu może wynegocjować dużo lepsze ceny. Do tego dochodzi skala działania i szybki obrót towarem. Tu nie chodzi o wysoką marżę jak w sklepach sportowych, tylko o to, żeby produkt szybko się sprzedał. I właśnie dlatego te ceny potrafią tak zaskoczyć.
Czy to się opłaca? Szybkie porównanie z normalnymi cenami
I tutaj robi się najbardziej konkretnie, bo wystarczy szybkie porównanie z tym, co widać na co dzień w sklepach sportowych. T-shirt Fila, który w Biedronce kosztuje 49,99 zł, bardzo często w regularnej sprzedaży potrafi kosztować nawet 70-120 zł, w zależności od modelu i miejsca zakupu. Podobnie wygląda sytuacja ze spodenkami - 69,90 zł w dyskoncie vs często ponad 100 zł w standardowych cenach. Nawet przy prostych rzeczach, jak skarpetki Nike, różnica jest odczuwalna. Zestawy 3-pak w wielu sklepach potrafią być wyraźnie droższe, szczególnie poza promocjami.
I właśnie tutaj widać największy sens takich akcji. To nie są drobne obniżki "o kilka złotych", tylko realne różnice, które widać od razu. Dlatego jeśli ktoś zastanawiał się przy Adidasie, czy to faktycznie się opłaca - tutaj odpowiedź wygląda bardzo podobnie. Takie ceny po prostu rzadko trafiają się w standardowej sprzedaży.
Źródło: gazetka Biedronka obowiązująca 25.04-13.05.


