Na początku byłam zachwycona. I nadal ją lubię, ale…
Na początku wszystko było proste. Wrzucałam składniki, ustawiały się programy i po kilkunastu minutach miałam gotowe danie. Frytki wychodziły chrupiące, mięso soczyste, a do tego zero zabawy z nagrzewaniem piekarnika. Szybko weszło mi to w nawyk i naprawdę trudno było wrócić do wcześniejszego gotowania.
Z czasem jednak zaczęłam patrzeć na to urządzenie trochę bardziej realistycznie. Nadal uważam, że to jeden z lepszych zakupów do kuchni, ale nie jest tak bezproblemowy, jak mogłoby się wydawać na początku. I właśnie te drobne "ale" wychodzą dopiero przy dłuższym użytkowaniu.
Tych rzeczy nikt mi nie powiedział o frytkownicy
Największe zaskoczenie przyszło po kilku miesiącach. Okazało się, że nie wszystko wychodzi tak idealnie chrupiące, jak na początku. Szczególnie gdy wrzuciłam większą porcję - zamiast efektu "wow" potrawy były momentami bardziej miękkie niż pieczone. Dopiero z czasem zrozumiałam, że frytkownica lubi przestrzeń i nie warto jej przeładowywać. Zaskoczyło mnie też to, że trzeba przy niej trochę "chodzić". Potrząsanie koszykiem, sprawdzanie w trakcie, czasem obracanie składników - to nie jest sprzęt, który robi wszystko całkowicie sam. Niby drobiazg, ale zmienia podejście, zwłaszcza jeśli ktoś liczy na pełen automat.
Były też momenty, kiedy jedzenie wychodziło zbyt suche, szczególnie mięso. Na początku myślałam, że to kwestia przepisu, ale szybko zauważyłam, że frytkownica po prostu szybciej "wyciąga" wilgoć. Do tego dochodzi kwestia miejsca - u mnie stoi na blacie na stałe, bo codzienne wyciąganie i chowanie byłoby zwyczajnie niewygodne. To wszystko nie sprawia, że przestajesz jej używać, ale pokazuje, że to sprzęt, który trzeba po prostu poznać.
Co zrobiłam, żeby działała lepiej? Te triki naprawdę pomagają
Po tych pierwszych "rozczarowaniach" zaczęłam po prostu testować różne rozwiązania. I szybko okazało się, że kilka drobnych zmian robi ogromną różnicę w efekcie końcowym. Przede wszystkim przestałam przeładowywać koszyk. To chyba najważniejsza zasada - powietrze musi mieć miejsce, żeby krążyć. Gdy robię mniejsze porcje, jedzenie wychodzi dużo bardziej chrupiące i równomiernie upieczone.
Druga rzecz to odrobina tłuszczu. Wcześniej starałam się go unikać, ale nawet lekkie spryskanie oliwą sprawia, że potrawy mają lepszą teksturę i nie wychodzą suche. Różnica jest naprawdę zauważalna. Zaczęłam też rozgrzewać frytkownicę przez 2-3 minuty przed wrzuceniem jedzenia. To mały trik, ale dzięki temu potrawy od razu zaczynają się piec, a nie "dochodzić". W efekcie lepsza chrupkość i krótszy czas przygotowania. Dużo zmieniło też testowanie ustawień. Zamiast trzymać się sztywno jednego programu, zaczęłam dostosowywać temperaturę i czas do konkretnego produktu. To daje dużo lepsze rezultaty niż działanie "na oko".
Na koniec - wygoda. Czasem używam papieru do pieczenia albo specjalnych wkładek, które ułatwiają czyszczenie. Dzięki temu nie tylko oszczędzam czas, ale też chętniej sięgam po frytkownicę na co dzień.
Czy kupiłabym ją drugi raz? Odpowiedź jest prosta
Mimo tych wszystkich drobnych minusów odpowiedź jest prosta - tak, kupiłabym ją drugi raz. Frytkownica naprawdę ułatwia codzienne gotowanie i w wielu sytuacjach wygrywa z piekarnikiem. Jest szybsza, wygodniejsza i po prostu bardziej "na co dzień".
Różnica polega tylko na tym, że teraz podchodzę do niej bardziej świadomie. Wiem, czego się spodziewać i jak z niej korzystać, żeby efekt był naprawdę dobry. To nie jest sprzęt idealny, ale jeśli poznasz jego zasady, potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć.
Teraz kupisz ją taniej. Biedronka właśnie wrzuciła promocję
I tu robi się jeszcze ciekawiej, bo podobny sprzęt właśnie pojawił się w aktualnej ofercie Biedronki. Frytkownica beztłuszczowa o mocy 1000 W i pojemności 3 litrów kosztuje 119 zł, więc to bardzo zbliżony poziom do tego, na którym sama kupowałam swoją.
Model ma kilka gotowych programów, regulację temperatury oraz timer, co w codziennym użytkowaniu naprawdę robi różnicę - szczególnie jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z takim sprzętem. To proste rozwiązanie, ale w zupełności wystarczające do przygotowania większości podstawowych dań.
W tej samej ofercie znajdziesz też akcesoria do frytkownicy za 9,99 zł, które mogą dodatkowo ułatwić korzystanie i czyszczenie. To mały wydatek, a realnie wpływa na komfort użytkowania. Patrząc z mojej perspektywy - jeśli trafisz na taką cenę, naprawdę warto rozważyć zakup. Takie okazje nie pojawiają się cały czas, a jak już wiesz, ten sprzęt potrafi szybko wejść do codziennej rutyny.
Źródło: gazetka Biedronka obowiązująca 25.04 - 13.05 oraz opracowanie własne.


