Największy mit: "bez tłuszczu"
Nazwa trochę wprowadza w błąd. Frytkownica "beztłuszczowa" nie oznacza, że zawsze trzeba gotować całkowicie bez tłuszczu.
W praktyce brak tłuszczu to najczęstszy powód, dla którego jedzenie wychodzi suche.
Nie chodzi o to, żeby lać olej jak do klasycznego smażenia. Wystarczy naprawdę niewiele - czasem dosłownie pół łyżeczki albo jedno psiknięcie sprayem. To wystarcza, żeby:
- zatrzymać wilgoć w środku,
- poprawić strukturę jedzenia,
- uzyskać chrupiącą skórkę.
Dlatego właśnie świetnie sprawdzają się oleje w sprayu - masz kontrolę i nie przesadzasz z ilością.
Ale jest też druga strona: wiele osób nie wie, że większość mrożonych frytek czy nuggetsów ma już dodany tłuszcz. W takim przypadku nie trzeba dodawać nic więcej - wystarczy wrzucić do kosza i smażyć. Dodanie oleju może wręcz pogorszyć efekt.
Drugi błąd: przepełniony kosz
To klasyka. Chcesz zrobić szybciej, więc wrzucasz wszystko na raz.
Problem w tym, że frytkownica działa dzięki obiegowi gorącego powietrza. Jeśli kosz jest przepełniony, powietrze nie ma jak krążyć i jedzenie zamiast się piec - zaczyna się "dusić".
Efekt? Miękkie, nierówne, często suche w środku.
Lepiej zrobić dwie mniejsze porcje niż jedną dużą. Różnica w efekcie jest ogromna.
Temperatura i czas - tu najłatwiej przesadzić
Wiele osób od razu ustawia 200°C i liczy na szybki efekt. To działa, ale głównie na zewnątrz.
W środku jedzenie często nie zdąży dojść i traci wilgoć. Dlatego lepiej zastosować prosty schemat: najpierw niższa temperatura (ok. 160-170°C), a dopiero na końcu krótkie podbicie, żeby uzyskać chrupiącą skórkę.
To dokładnie ten sam trik, który działa w piekarniku - tylko tutaj efekt jest szybszy.
Mała rzecz, która robi dużą różnicę
W trakcie smażenia warto raz otworzyć kosz i przemieszać jedzenie. To dosłownie kilka sekund, a pozwala równomiernie wszystko dopiec.
I jeszcze jeden prosty trik, który wiele osób pomija: po zakończeniu zostaw jedzenie w środku na 2-3 minuty.
Temperatura się wyrówna, a wilgoć "wróci" do środka. Efekt jest dużo lepszy.
Co wychodzi najlepiej, a co nie?
Frytkownica świetnie radzi sobie z:
- frytkami,
- kurczakiem,
- warzywami,
- mrożonkami.
Trochę gorzej z potrawami bardzo delikatnymi albo bardzo mokrymi - one po prostu potrzebują innej obróbki.
A co z frytkownicą z Lidla?
Na koniec warto wspomnieć, że od 30 marca w Lidlu pojawia się frytkownica SilverCrest za 149 zł (z aplikacją Lidl Plus).
Ma regulację temperatury od 60 do 200°C, kilka programów i spokojnie ogarnie codzienne gotowanie. To nie jest sprzęt premium, ale jeśli chcesz sprawdzić, czy air fryer w ogóle jest dla Ciebie - to bardzo sensowna opcja na start.
Źródła: opracowanie własne oraz gazetka promocyjna Lidla obowiązująca 30.03-04.04.


