Kupiłam kilka produktów i nie spodziewałam się, że aż tak mnie zachwycą
Nie zaczynałam od wielkich oczekiwań. Po prostu wybrałam kilka produktów, które wydawały mi się ciekawe i mogły odpowiadać potrzebom mojej skóry. Szybko okazało się jednak, że kosmetyki LAAB zrobiły na mnie naprawdę bardzo dobre wrażenie.
Najbardziej zaskoczył mnie nawilżający żel do mycia twarzy Skin Barrier Protection z centellą i witaminą B12 za 19,49 zł. Po umyciu twarzy nie miałam uczucia ściągnięcia, a skóra była miękka i komfortowa. To jeden z tych produktów, po których od razu ma się ochotę sięgnąć ponownie.
Bardzo dobrze wspominam również hydrożelową maskę w płachcie Clear Skin Solution za 9,99 zł. Po jej użyciu cera wyglądała na bardziej wypoczętą i nawilżoną. Z kolei regenerująco-wygładzająca maska w płachcie za 22,99 zł sprawiła, że skóra była przyjemnie miękka i gładka w dotyku.
Pozytywnie zaskoczyły mnie także plastry na niedoskonałości z ceramidami, kwasem PHA i matchą za 12,99 zł. To produkt, który warto mieć pod ręką, zwłaszcza gdy pojawiają się pojedyncze wypryski.
Przyznam, że po kilku użyciach zaczęłam rozumieć, skąd biorą się moje skojarzenia z kosmetykami premium. Minimalistyczne opakowania, przyjemne konsystencje i komfort po aplikacji sprawiają, że te produkty wydają się znacznie droższe, niż są w rzeczywistości.

Dlaczego w ogóle zwróciłam uwagę na markę LAAB?
Przyznam, że początkowo przyciągnął mnie przede wszystkim wygląd tych kosmetyków. Minimalistyczne opakowania od razu wyróżniały się na tle innych produktów na półce. Nie było tu krzykliwych kolorów ani dużych haseł reklamowych. Wszystko wyglądało bardzo estetycznie i, szczerze mówiąc, przypominało mi kosmetyki, które zwykle widuję w droższych drogeriach czy perfumeriach.
Kiedy zaczęłam sprawdzać ceny, byłam naprawdę zaskoczona. Początkowo wręcz nie mogłam uwierzyć, że niektóre produkty kosztują kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych. Po samych opakowaniach spodziewałam się znacznie wyższych cen. Właśnie wtedy pomyślałam, że warto dać tej marce szansę i przekonać się, czy za minimalistycznym designem idzie również jakość.
Dlaczego mam skojarzenia z kosmetykami premium?
Nie chodzi wyłącznie o opakowania. Po pierwszych użyciach zwróciłam uwagę również na konsystencje produktów i komfort, jaki dawały skórze. Żel do mycia twarzy nie pozostawiał uczucia ściągnięcia, maski były przyjemne w użyciu, a cała pielęgnacja sprawiała wrażenie bardzo przemyślanej.
Mam też wrażenie, że w przypadku LAAB postawiono na prostotę. Nie ma tu przesadnie krzykliwego marketingu ani obietnic, które brzmią zbyt dobrze, by były prawdziwe. Produkty wyglądają nowocześnie, dobrze się ich używa i po prostu sprawiają wrażenie droższych, niż są w rzeczywistości.
Właśnie dlatego po kilku użyciach zaczęłam mieć skojarzenia z markami premium. Oczywiście nie twierdzę, że są ich odpowiednikami, ale gdybym nie znała cen tych produktów, spokojnie założyłabym, że kosztują znacznie więcej.
Gdybym miała polecić trzy produkty na początek, wybrałabym właśnie te
Jeśli ktoś chciałby dopiero poznać tę markę, sama zaczęłabym od kilku produktów, które nie kosztują fortuny, a jednocześnie dobrze pokazują, czego można się po nich spodziewać.
- Normalizujący żel do mycia twarzy - 14,99 zł
To moim zdaniem świetny produkt na początek. Używa się go codziennie, więc szybko można ocenić, czy odpowiada nam formuła i sposób działania kosmetyków. Dodatkowo cena poniżej 15 zł sprawia, że próg wejścia jest naprawdę niewielki.
- Tonizująca, nawilżająco-kojąca esencja do twarzy - 24,49 zł
Zawiera kwas hialuronowy i składniki o działaniu kojącym. Szczerze mówiąc, po samym opakowaniu spodziewałabym się znacznie wyższej ceny.
- Regenerująco-wygładzająca maska w płachcie - 22,99 zł
To dobra propozycja dla osób, które chcą szybko sprawdzić, jak ich skóra reaguje na kosmetyki z tej półki. Jedna maska nie wymaga dużego wydatku, a pozwala przekonać się, czy odpowiadają nam konsystencje i efekty pielęgnacyjne.
Źródło: opracowanie własne na podstawie informacji ze strony Rossmanna.


